Świadectwa Uczestników

Ania i Rafał

Dla nas Weekend Małżeński trwa 🙂 Cały tydzień jesteśmy nakierowani na siebie, okazując sobie czułość, uwagę i troskę. Oboje bardzo się staramy na nowo poukładać nasze relacje. Wysyłamy do siebie czułe SMS-y, wspieramy się mocno i okazujemy sobie dużo uwagi. Ostatnio włożyłam Rafałowi do śniadania karteczkę ze ślicznym obrazkiem i czułymi słowami. W zamian dostałam uroczego SMS-a. Boskie kwadranse nie zawsze nam się udają, bo byłam 2 dni w delegacji, a potem "odpadaliśmy" ze zmęczenia. Wspólna modlitwa też przed nami, ale są chęci i wzajemne zrozumienie, a o to chyba chodzi. Mąż stara się ze mną zasypiać (od lat go o to prosiłam), bo wie, jakie to dla mnie ważne. Wiem, że sporo go to kosztuje, bo wolałby dłużej posiedzieć przy komputerze wieczorem i rozwijać swoje pasje, ale (jak widać) mnie kocha bardziej 🙂 🙂 🙂 Rozmawialiśmy z dziećmi o kobietach i mężczyznach. Różnicach w ich pojmowaniu świata. Mówiliśmy synowi, jakich słów nigdy, przenigdy nie powinien mówić do kobiety, bo ona będzie mu to pamiętać "na wieki". Skwitowałam to zdaniem: bo kobiety już takie są. A wtedy Rafał powiedział: "Ale Wasza Mama nie". Miał na myśli obrzęd przebaczania i zerowania. Przytaknęłam mu i... strasznie się wzruszyłam. Kubki na "boski kwadrans" są, dziś planujemy zacząć wspólnie się modlić. Prosimy o modlitwę, żebyśmy wytrwali w dobrych postanowieniach. Już zgłaszamy się na weekend o rozwoju mężczyzny w kwietniu u Nazaretanek. Znów trzeba będzie naładować akumulatory, a co ważniejsze - myślę, że zwłaszcza ja potrzebuję zrozumieć, zaakceptować i wspierać pasje Rafała. Gorąco pozdrawiam, Brata! Do zobaczenia 🙂

Żona

"Weekend Małżeński" polecam każdej małżeńskiej parze. Nieważne, czy jesteście świeżo po ślubie, nie macie (jeszcze) żadnych problemów, kochacie się i jesteście gotowi do największych poświęceń dla dobra męża/żony. Potraktujecie udział w tych warsztatach, jak profilaktykę, jak przysłowiowe "dmuchanie na zimne", drogowskaz. Czy też jesteście dwadzieścia kilka lat małżeństwem i doszliście do wniosku, że wszystko się wypaliło, że nie poznajecie się nawzajem, że z niewiedzy, głupoty, egoizmu nagromadziliście sobie tyle problemów, zadaliście tyle bólu, że dalej nie ma sensu iść razem. Może obawiacie się, że jesteście na udział w rekolekcjach "zbyt mało religijni". Nie martwcie się. Jedynym "religijnym" tematem tam omawianym, będzie wasze małżeństwo! Może też zastanawiacie się, co zakonnik może wiedzieć o rozwiązywaniu małżeńskich problemów. No, cóż... Ja do dziś nie wiem, co brat Piotr wie, ale wiem na pewno, że dzięki niemu ja dowiedziałam się wszystkiego, co było mi potrzebne do uratowania naszego małżeństwa. Warsztaty, to - uwierzcie - SPA dla waszego związku! Tam regeneruje się ciało (jesteście jednym), duch i dusza waszego małżeństwa. Tam dowiecie się o sobie dobrych i złych rzeczy. Ta wiedza okaże się wyzwalająca! Spojrzycie na wasze życie "nowymi oczami", zrozumiecie to, o czym do tej pory tylko słyszeliście. Dostaniecie szansę na "nowe małżeństwo", nową miłość. I co ważne, będziecie chcieli RAZEM tę szansę wykorzystać. SPA? A może raczej SPSS? 😀 To "rebus" dla Ciebie bracie Piotrze. Żona.

Mąż

Gdyby mnie jakiś facet zapytał, czy warto pojechać na rekolekcje do Zakroczymia, odpowiedziałbym: Człowieku! Nie zastanawiaj się ani chwili! Bierz żonę, pal maszynę i wal, jak w dym! Dlaczego? Przede wszystkim, pozbądź się obaw - rekolekcje w Zakroczymiu, to nie spotkanie w kręgu AA. Nikt tam nie każe ci publicznie opowiadać o swoich słabościach czy kłopotach. Dalej - pomimo, że rekolekcje są organizowane przez Franciszkanów i jak się zdaje, część uczestników, to "starzy oazowicze", nikt tam nie każe ci co drugie zdanie wykrzykiwać "Alleluja!", ani do pierwszy raz widzianych facetów mówić "bracie". Jedź - powiedziałbym facetowi, bo tak naprawdę to nie są rekolekcje. Mówią też na to, "warsztaty". To już lepsze określenie ,ale to też jeszcze nie to. To jest przede wszystkim wspaniały czas dla dwojga. Prowadzący warsztaty br. Piotr, pomimo, że zakonnik i na dodatek uczony (doktor teologii z zakresu duszpasterstwa rodzin) nie stracił kontaktu z rzeczywistością. Potrafił stworzyć warunki, w których po latach małżeństwa będziesz mógł na nowo zacząć poznawać swoją żonę, zobaczyć na nowo wasz związek a przede wszystkim - i to może najważniejsze - zacząć poznawać siebie samego. Te warunki, które br. Piotr tworzy, to nie tylko pięknie udekorowana sala, gdzie czeka was stolik dla dwojga udekorowany kwiatami i towarzysząca spotkaniom nastrojowa muzyka (wspaniale ją dobiera!). To też się liczy ale... to możesz znaleźć w każdej porządnej kawiarni, do której będziesz mógł pójść z żoną po to, żeby się tam kolejny raz z nią pokłócić. W Zakroczymiu ci to nie grozi. Dzięki fachowej wiedzy br. Piotra i przygotowanym przez niego ćwiczeniom warsztatowym, będziesz miał szansę się przekonać, że nadal potraficie ze sobą rozmawiać. Nie jeden raz będziesz zaskoczony, kiedy spostrzeżesz, jak słabo dotąd rozumiałeś swoją żonę, jak mało o niej wiesz a najważniejsze, jak mimo tego ciągle jesteście sobie bliscy. Na cuda nie licz, bo tego co musisz załatwić ty sam, nie załatwi nikt za ciebie. Ale wierz mi, że wyjeżdżając z Zakroczymia poczujesz, że lżej ci się oddycha. Mąż.

Ania i Paweł
Małżeństwo od 7 lat

Dziękujemy za Cudowny Weekend Małżeński Jak okazywać żonie miłość, aby czuła się kochana. Byliśmy po raz pierwszy i mamy nadzieję przyjechać na następne... Uważamy, że sporo wiedzy zdobyliśmy, nauczyliśmy się słuchać siebie podczas gry małżeńskiej, a także innych wspólnych zadań. Atmosfera sprzyjała pracy indywidualnej w parze. Przebywanie wśród innych małżeństw było również inspirujące. Jesteśmy 7 lat małżeństwem, ale ostatnio oddaliliśmy się od siebie żyjąc w swoich światach. Jako żona uważałam, że więcej już nie mogę zrobić dla naszego związku. Więc myślałam, że kolej na męża. Okazało się to mitem. Wiele naszych problemów małżeńskich wynikało z braku wiedzy o naszych kosmosach. Po warsztatach zaczęliśmy od rytuału Boski Kwadrans (muzyka, świece, herbata z naszych kubków małżeńskich są ważne). I nie jest idealnie, bo każdy z nas musi pokonać własne ego. To żmudna praca, ale miłość sprawia, że będziemy się starać.

Wiola i Andrzej
Małżeństwo od 10 lat

Rekolekcje "Pięć Języków Miłości" pozwoliły mi na nowo zakochać się w moim mężu po 10 latach małżeństwa. Poprzez dobrze przygotowane warsztaty mogłam poznać i docenić na jakim etapie małżeństwa jesteśmy, jaką miłością żyjemy, jaka jest nasza relacja i w jaki sposób mój mąż chce bym okazywała mu swoją miłość. Warsztaty pomogły mi lepiej zrozumieć męża, dowiedzieć się, że on nadal mnie kocha. Odczuwam wielką radość i cieszę się z relacji z mężem. Obydwoje staramy się zmieniać siebie by nasza relacja była lepsza. Mąż po rekolekcjach zaczął więcej mówić o swoich emocjach, niezmiernie mnie to cieszy, gdyż dzielenie się emocjami bardzo nas zbliża. Mamy taki swój czas - codzienny kwadrans, tylko dla nas. Dziękuję Bogu za możliwość bliższego poznania męża i otwarcia się na miłość. Dzięki rekolekcjom czujemy się jak w miesiącu miodowym:) Wiola i Andrzej

Tomasz
Tomasz Grygiel

Warsztaty głęboko mnie poruszyły. Miałem i mam problem z akceptacją siebie. To powoduje że czuję się samotny, a przez to odrzucałem cząstkę siebie której nie akceptowałem. To sprawiało mi ogromny ból, a tym samym moim najbliższym, których bardzo kocham. Odrzucałem żonę i dzieci w ich niedoskonałości, dlatego że sam nie akceptowałem swojej grzeszności. To po dziś dzień jest dla mnie trudne, ale już poznałem prawdę o sobie jaki jestem. Ulżyło mi kiedy sobie to uświadomiłem. Z Bożą pomocą pragnę iść drogą prawdy bo ona mnie wyzwala. Chwała Panu. Jestem wdzięczny żonie że była i jest ze mną. Dziękuję Piotrowi.

Marcin i Magda

Nasze 14-letnie małżeństwo przechodziło różne etapy... wzorce naszych rodzin to antywzorce, gdzie był alkohol i przekleństwo. Dzięki Suchej i Oazie nastąpiło nawrócenie, odrodzenie, że mnie też może spotkać Miłość. Dlatego podczas sakramentu Małżeństwa zawierzyliśmy wszystko Bogu, bo znamy swoją słabość i po ludzku swoich słabości sami nie pokonamy. Na warsztaty zgłosiliśmy się, bo czułam potrzebę zresetowania negatywnych emocji. Marcin zgodził się od razu. Na warsztatach od początku nastąpił wybuch łez i pamięci o krzywdzie tak, że same słowa w dialogu były cierpieniem. Mój mąż był sobą. Rozmawialiśmy tak, jak w domu, ale tylko ponowne słuchanie, czas poświęcony drugiemu w otwartości, że nie ma w nim złej woli, gdy do mnie mówi, nawet mówi, że chce mojego dobra, szczęścia. Zaskakujące! Czyli prawdziwe są słowa błogosławcie a nie złorzeczcie! Szukajcie dobrych cech, wartości i okazji do mówienia komplementów a zwłaszcza mężowi! Złym słowem, mogę tylko skrzywdzić, a nie skłonić ku dobremu. Dużo pracy przede mną. A to Pan Bóg nas połączył i żadne cechy charakteru, różne zainteresowania nie są w stanie nas podzielić, bo szczęśliwe małżeństwo to takie, które na co dzień wkłada swój trud w jego budowanie, i ja która pytam, co mogę dla Ciebie uczynić? A w chwili trudnej umiem przebaczyć i nie rozpamiętuję urazy. Chwała Panu!

Ela

Na początku chciałam napisać, że bardzo mile wspominam spędzony czas na warsztatach i po tych kilku dniach od chwili kiedy się skończyły mogę napisać z całą pewnością, że były przełomem we mnie. Poza tym, że miałam możliwość spojrzenia na siebie z innej perspektywy i wiem nad czym mam w sobie popracować, to dużo dało mi spojrzenie na męża i na to z czym On się boryka. Największym przeżyciem dla mnie, co mówiłam na podsumowaniu warsztatów, była adoracja i modlitwa o uzdrowienie relacji małżeńskich. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że to właśnie Jezus jest Tym, który chronił moje małżeństwo, uratował je w kryzysie i który może nadać mu całkiem nowy kształt. Nie jestem zbyt dobra w opisywaniu swoich uczuć, ale jedno wiem na pewno - Weekend Małżeński przynosi owoce. Postanowiłam zrobić kolejny krok i podjąć wyzwanie: zaczęłam czytać książkę "Miej odwagę kochać" Stephena i Alexa Kendrick - jestem dopiero na 5 dniu i wiem, że nie będzie to łatwe, ale spróbuję dotrwać do końca. Na pewno jeszcze przyjedziemy z mężem na Weekend Małżeński, bo rzeczywiście WARTO inwestować w rozwój. I zapisałam się na sesję w lipcu "Jestem córką Boga".

Małgosia

Jestem uczestniczką internetowych rekolekcji "Miłość na 7". Chciałam za nie bardzo podziękować, bo choć rekolekcje zaczęły się dość niedawno, to dzięki nim: filmikom opisującym  smaki Miłości i materiałom książkowym z zadaniami do wykonywania,  już dzieją się niesamowite rzeczy. Mój mąż jest osobą niewierzącą, więc niby nie uczestniczy w rekolekcjach. Dwa, trzy razy zdawałam mu spontanicznie relacje co się na nich "dzieje". Jednak ostatnio zaczął robić takie rzeczy jakby uczestniczył w tych wszystkich zadaniach, o których ja wyczytuję z książki. To jest dla mnie coś absolutnie niesamowitego, bo przecież on nie czyta tych materiałów na bank 🙂 Dodatkowo te wszystkie rozważania o miłości kierują moje myśli na moich przyjaciół i znajomych, co do których też zdarza mi się czasami czuć na przykład zazdrość, albo jakieś zamknięte niezrozumienie. Przemyślenia i ćwiczenia proponowane w książkach nakierowują mnie na istotę Miłości i pomagają trzymać się ścieżki Miłości, która zawsze wybiera to co w ludziach najlepsze.  Obserwuję jak wzburzone nagłymi sytuacjami życiowymi uczucia mijają i ustępują pierwszeństwa Miłości. Mam również wrażenie, że na nowo zakochuje się w moim mężu. Ogólnie na co dzień borykam się z rozmaitymi problemami i lękami. Na przykład nie potrafię znaleźć pracy i ten fakt nie raz ściąga mnie w dół i frustruje, co przekłada się niekiedy na relacje. Jednak rekolekcje przemieniają czarne myśli i nieustannie przypominają, aby ufać Bogu do końca, nawet jeśli różne problemy się nie rozwiązują, żeby trwać pomimo przeszkód i wciąż na nowo podejmować pozytywne działania. Trafiłam na te rekolekcje, bo zauważyłam, że w moim związku zaczyna dziać się coś niedobrego, za dużo kłótni, niespełnione oczekiwania, stereotypy w mojej głowie, nawet myślałam czasami, że może my jesteśmy jakąś dziwną parą dla Boga, ale kiedy rozpoczęłam rekolekcje i skupiłam się na istocie Miłości wszystko zaczęło się NATYCHMIAST przemieniać, dosłownie od pierwszej chwili, wystarczyło tylko zwrócić się ku Miłości i z miłością spojrzeć na drugiego człowieka, bez oczekiwań i obrażalskiej miny, ale wiernie i ufnie, z przebaczeniem za wszystko co by to nie było i wtedy nagle dotarło do mnie bardzo wyraźnie, że Bóg absolutnie nie dzieli związków na dziwne, nie takie jak z  obrazka, z dziećmi, bez dzieci. On patrzy na nas ZAWSZE z Miłością. I wręcz chce abyśmy żyli twórczo i na pewno poza stereotypami, a także przypomina nam nieustannie w swoim słowie, abyśmy zawsze spoglądali na ludzi i też na siebie z Miłością, bo właśnie takie patrzenie z Miłością wszystko przemienia. Doświadczam tego każdego dnia i chcę się tym z Wami podzielić. Dla Boga nie ma nic niemożliwego. On może przemienić najstraszniejszą niemoc w nas, bo Bóg mieszka w głębi naszego serca. Małgosia

Ania i Marcin

Warsztaty były super, przyniosły wytchnienie i dużą dawkę dobrego humoru. Pozwoliły z dystansu spojrzeć na problemy, które wydawały nam się wielkie, a wynikały z różnic między pojmowaniem świata przez kobietę i mężczyznę. Mark Gungor pomimo, że nam dobrze znany został zaproponowany w formie do przemyślenia i z czasem na długą rozmowę. Sposób mówienia o potrzebach pozwolił nam je uporządkować i spojrzeć na wszytko świeżym spojrzeniem. Do tego najważniejszy aspekt adoracja - oddanie tego wszystkiego Jezusowi. Dzięki.

Ula i Marcin
Małżeństwo od 15 lat

Bardzo dziękujemy, że dane nam było uczestniczenie w weekendzie małżeńskim. Przez ostatni tydzień próbowaliśmy wprowadzać w życie, to czego dowiedzieliśmy się na warsztatach. Szczególnie dobrze nam idzie realizacja instrukcji z teledysku ”She's crazy but she's mine”. A tak na poważnie. Weekendy małżeńskie to wspaniała inicjatywa. Czas, w którym możemy skupić się na swoim  współmałżonku i sobie, odświeżyć to co przez lata się zakurzyło, odkryć na nowo to co spowszedniało, dostrzec to, co nie zostało zauważone. W cudownej, ciepłej atmosferze, dzięki fachowej pomocy o. Piotra, mieliśmy szansę na poznanie swoich temperamentów i zrozumienie niezrozumiałych dotąd zachowań zarówno współmałżonka jak i swoich. Zdajemy sobie sprawę z tego, że przed nami wiele pracy, ale śmiało można powiedzieć, że zmiany widzimy już po tygodniu. Mamy dla siebie zdecydowanie większą tolerancję i staramy się dostrzegać i skupiać przede wszystkim na dobrych cechach i zachowaniach współmałżonka. Polecamy wszystkim, bez względu na wiek, staż i temperaturę małżeńskich relacji. Ula i Marcin

Jola i Wiesiek

Był to nasz pierwszy wyjazd na weekend małżeński. Tym, co urzekło nas już na samym początku była pięknie przygotowana sala, w której miały odbywać się warsztaty. Przy małych, romantycznie udekorowanych stoliczkach, nastrojowym oświetleniu i muzyce, czuliśmy się jak na pierwszej randce. W tym wyjątkowym czasie, przeznaczonym tylko dla nas, z dala od codziennej bieganiny, mogliśmy się zatrzymać i zastanowić, nad swoim i współmałżonka temperamentem, zrozumieć, z czego wynikają sytuacje, które wcześniej nas tak bardzo denerwowały i znaleźć sposób na ich rozwiązanie. Spojrzeliśmy na siebie i na współmałżonka z zupełnie innej perspektywy. Wzruszającym  przeżyciem była dla nas adoracja Najświętszego Sakramentu, kiedy to, klęcząc przed Panem Jezusem i zawierzając Mu nasze małżeństwo, mogliśmy trzymać się Jezusowego płaszcza tj. szaty, na której postawiona była monstrancja. Bardzo przeżyliśmy też obrzęd przebaczenia i zerowania, kiedy to wypowiadaliśmy wobec współmałżonka słowa przeprosin i zostawialiśmy za sobą wszystkie żale, aby budować od nowa wspólną przyszłość. Mamy świadomość, że przed nami dużo pracy i zmagań, ale wiemy też, że warto zawalczyć o dobre relacje. W tej walce pomaga nam motto: ”Szukaj złota, a nie błota” oraz codzienny wieczorny schemat 7-1-1 (wyraź małżonkowi siedem podziękowań,  powiedz o tylko jednej sytuacji, która cię dziś zdenerwowała i wyraź jedną prośbę). Chcemy bardzo podziękować  bratu Piotrowi za jego zaangażowanie i sposób prowadzenia warsztatów. Znajomość tematu, fachowość, a przy tym ogromne poczucie humoru i ciepłe, serdeczne podejście do wszystkich uczestników sprawiło, że pomimo dość napiętego czasu nie czuliśmy zmęczenia, a w ostatnim dniu żal było wyjeżdżać. Mamy nadzieję, że nie będzie to nasz ostatni małżeński weekend. Jola i Wiesiek

Edyta i Paweł
małżeństwo od 10 lat

Warsztaty te były dla nas odnowieniem relacji małżeńskich wraz z wejściem na głębszy, dotychczas nie doświadczany jej poziom. A działo się to w nastrojowej atmosferze gustownie przygotowanych dekoracji, w otoczeniu otwartych, wrażliwych i przyjaznych ludzi mających podobne zmartwienie jak my, pod animacją tryskającego humorem, energią i.... poruszającymi prawdami o nas samych Ojca Piotra i z prowadzeniem - w co wierzę z głębokim przekonaniem -  Bożej Opatrzności. Cóż, trudno to opisać słowami, to trzeba przeżyć!

Piotr i Danusia
małżeństwo od 13 lat

Przede wszystkim był to dla nas czas spotkania, podczas którego mogliśmy popatrzeć sobie głęboko w oczy, skupić się na naszej relacji. Niesamowicie serdeczny br. Piotr udzielał nam wskazówek jak mówić o swoich uczuciach, przeżyciach, aby wzajemnie się nie ranić oraz jak słuchać, aby usłyszeć. Rekolekcje uświadomiły nam jak wiele w naszej codzienności zwrotów, słów które utrudniają wzajemne zrozumienie, jak dużo pracy przed nami 🙂 Praktyka czyni jednak mistrzem, więc grając w Grę Małżeńską, którą kupiliśmy w trakcie rekolekcji, uczymy się ze sobą rozmawiać o sprawach zarówno trudnych, jak i przyjemnych. Dziękujemy Jezusowi za czas rekolekcji, za możliwość adoracji, udziału we Mszy św. Te 3 dni odświeżyły naszą relację oraz dodały nadziei na przyszłość. Z pewnością jeszcze tu wrócimy.

Ewa
Żona od 8 lat

Zdecydowanie warto poświęcić nie tylko jeden wspólny weekend, aby skorzystać z daru, jakim możemy być nawzajem dla siebie w trakcie tych rekolekcji. Dla mnie był to wyjątkowy czas, w którym mogłam zatrzymać się w codzienności, posłuchać siebie, męża, poznać nasze emocje i odczucia związane z wzajemną relacją, dotrzeć do problemów (czasem nieuświadomionych!), które przeszkadzają nam w małżeństwie, zrozumieć i porozmawiać poświęcając naszej relacji maksimum uwagi. Wszystko w łączności z Bogiem i duchowym wsparciu. Małżeńska inwestycja nie do przecenienia!

Elwira i Waldek
Małżenstwo od 26 lat

Wciąż mamy w sercu i w pamięci cudowną atmosferę Weekendu Małżeńskiego. Byliśmy zaskoczeni ilością łask, które były naszym udziałem, jak bardzo przez te 3 dni zbliżyliśmy się do siebie i do Pana Boga. Odczuliśmy wyraźnie jak jesteśmy sobie bliscy i jednocześnie jak ważna jest dobra komunikacja - mówienie wprost i szczerze o tym co się myśli i czuje w taki sposób, aby nie ranić drugiej osoby. Zobaczyliśmy jak wiele par, bez względu na staż małżeński, boryka się z podobnymi problemami powodowanymi tak często zaburzeniem komunikacji. Zaskoczyła i zachwyciła nas skuteczność formy warsztatowej jako uzupełnienie do pracy nad sobą. Dziękujemy za bezpieczną, niezwykle serdeczną atmosferę, za mądre słowa, za Grę Małżeńską i inne inteligentne ćwiczenia, za osobistą otwartość i normalność Ojca, za przepiękną i nastrojową kawiarenkę i wizytówki na drzwiach pokoi 🙂 Panu Bogu dziękujemy za dar Ducha Świętego i leczenie zranień, tych najbardziej bolesnych - zadanych przez najbliższych. Mamy nadzieję, że niebawem się spotkamy!

Iwona i Michał
małżeństwo

Rekolekcje internetowe to dobra rzecz bo zasiadamy do nich i przeżywamy je w dogodnym dla siebie czasie, nie ma narzuconej kwoty i wtedy można dać tyle ile się może i chce, można wielokrotnie wracać do treści i są bardziej konkretne w porównaniu do tych w parafii, gdzie są bardziej ogólnikowe ze względu na określony czas. Już w tracie rekolekcji wielkopostnych zaczęliśmy dostrzegać naszą małość, kruchość, pychę, egoizm. Co wpłynęło na to że podjęliśmy różne postanowienia, które to pomogły nam w budowaniu relacji miłości z Bogiem, ze sobą i z innymi. Ja bardziej jestem wyrozumiała dla słabości Michała, a Michał zaczyna przyjmować do siebie, że jest mu czasami trudno akceptować moją inność. Różnie między nami jest. Nie zawsze udaje nam się trwać w postanowieniach ale się nie poddajemy, w końcu Bóg nas kocha takimi jakimi jesteśmy. Rekolekcje adwentowe pozwoliły nam bliżej przyjrzeć się czym jest pokora, i na ile my żyjemy pokorą. Po przez te rekolekcje Bóg dodał nam siły do dalszej pracy nad sobą, do dalszej współpracy z łaską Bożą.

Marta

Bardzo jestem zadowolona, że miałam sposobność wzięcia udziału w warsztatach. Zrobiłam to dla własnego rozwoju i rozwoju mego syna. Po raz kolejny utwierdziłam się, że prace warsztatowe mają 'magiczną' moc, ponieważ uczymy się nowych rzeczy, uświadamiamy sobie pewne kwestie, a to już połowa sukcesu, żeby coś zmienić i ulepszyć nasze życie, otwieramy się, dzielimy się naszymi doświadczeniami i wspieramy się nawzajem. Warsztaty były fajnie prowadzone. Osobiście polecam i uważam, że jest to fajna kombinacja, czyli warsztaty oraz rekolekcje. Dziękuje i pozdrawiam.

Ewa

W tego typu warsztatach wzięłam udział po raz pierwszy i, mam nadzieję, nie ostatni. Pojechałam do Zakroczymia po wiedzę, spokój i inspirację. I wszystko to odnalazłam 🙂 Cenne były dla mnie rozmowy z innymi rodzicami. Podobała mi się atmosfera warsztatów - było spokojnie, bez pośpiechu, życzliwie i inspirująco. Mimo intensywnej pracy warsztatowej wróciłam wypoczęta oraz pełna optymizmu i zapału. Polecam wszystkim  rodzicom.

Ania
Żona od 5 lat

Co ja odkryłam na warsztatach? Co jest ważne dla mojego męża… nie spodziewałam się, że np. moja życzliwość i wyrozumiałość są tak istotne. Poznałam schematy, w  których my kobiety funkcjonujemy chcąc zachęcić męża do zmiany, a które odnoszą zupełnie odwrotne skutki od oczekiwanych. Dowiedziałam się jak zmienić te schematy, żebyśmy OBOJE byli szczęśliwsi. Małżeństwo to gra zespołowa albo oboje wygrywamy albo oboje przegrywamy. Rozwój mojego męża jest mi potrzebny, bo wpływa na nasze małżeństwo. Teraz wiem jak i za co doceniać męża, co go uskrzydla. Warsztaty są takim szczególnym czasem oddechu i skupienia na tym co naprawdę ważne. Zainwestowany czas zwraca się bo polepsza się jakość naszego życia.